Myszka dla młodej kupiona, Scrabble się licytuje. Prezent dla P zapłacony, mam nadzieję że już jest w drodze. Babci jeszcze nie wiem co kupić, ale dam radę. Jeśli chodzi o dziadka, który ma gdzieś prezenty i cały ten cyrk to jestem w kropce. Cokolwiek by nie dostał i tak usłyszę a po co mi to potrzebne.
(w trakcie odbyłam godzinną rozmowę z ojcem na temat konfrontacji, pesymizmu, rodzajów charakterów ludzkich i mojej siostry - czy jest jej lepiej czy gorzej niż mnie)
Tak czy siak, babci pewnie kupię kosmetyki jakieś typu szampon i odżywka bo płynów do kąpieli babcia nie używa a kremy kupuje jej ciocia bo babulka ma cerę naczynkową i wiecznie jest na coś uczulona:/ Dziadek jak co roku dostanie ptasie mleczko, ojciec pewnie też.
(kot powąchał moje krople walerianowe i odstawia właśnie prawdziwy cyrk)
Z P dziś się nie widziałam, po pracy poszłam babci zanieść worki do kubłów a ta zagoniła mnie do mycia regałów w kuchni:/ nie mogłam odmówić bo zaraz usłyszałabym wiązankę wyrzutów. Więc umyłam prawie wszystko co miałam umyć. Do domu wróciłam po 19. P powiedział, że jest późno i nie opłaca mu się z domu wychodzić:/ zresztą sprawdza jakieś sprawdziany i musi skończyć. Niby rozumiem ale jak się mieszka 5 klatek schodowych dalej to chyba nie jest jakaś straszna odległość:/
Spać muszę iść. Zaśnięcie nie będzie proste... leki mi się skończyły:/
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



2 komentarze:
Weź kota. Nic tak dobrze nie robi na zaśnięcie jak mruczący futrzak.
A Twój w dodatku pachnie walerianą ;)
Wesoły dzień, nie ma co.
Mój kot to nie jest mruczący futrzak - raczej futrzany morderca, heheheh:] na rękach mam ślady po zadrapaniach i ugryzieniach jeszcze z zeszłego roku...
Prześlij komentarz