I jeszcze przez pogodę sypie mi się robota. Ludzi nie ma i szefowa odsyła mnie domu co oczywiście wiąże się z brakiem kasy. Boję się, że mnie zwolni i znów będę szukać pracy przez pół roku, będę ciułać kasę bo nie mam nic odłożone, aż w końcu znajdę robotę w jakiejś garkuchni pomiatana przez rzeźnika z wadą wymowy:/ Kurde, wszystko jak na złość:/ Siedzę zblazowana w domu i mam poczucie winy.
Powinnam się uczyć do poprawki ale jak patrzę na syf w domu to mi się płakać chce. Zrobię sobie kawy, zjem coś słodkiego i czuję, że posprzątam bo już żyć się nie da.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz