wtorek, 30 czerwca 2009
Jadę nad Białe. Jutro. Po wielu perturbacjach jadę w końcu na wakacje. I to tam gdzie chcę. P jest niepocieszony bo chciał nad morze ale jego znajomi nawalili i już nie dało rady. Chodzi teraz taki smutny i mam wrażenie że wcale się nie cieszy z wyjazdu. W ogóle jakoś się boję, że znów się pokłócimy i takie tam. Ale cóż. Nareszcie odpocznę od sklepu, szefa i tego całego zamieszania. Oby.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



1 komentarz:
miłego pobytu:)
darragh
Prześlij komentarz