piątek, 29 sierpnia 2008

Kolejny upierdliwy dzień. Jakieś takie one wszystkie podobne do siebie. Krąg. Budzik, sklep, zapierdziel, kawa, obiad, kawa, zapierdziel, powrót, marudzenie ojca i inne tego typu.
Jutro sobota więc 4 godzinki sztucznych uśmiechów i udawanej uprzejmości a później kimono od 14.30 do 18:] Muszę przyznać, że jestem świetną aktorką...

Promotorka odesłała pracę. Przyjęta choć ponoć (jej zdaniem) nie ja ją pisałam (???). Trochę mnie to rozdrażniło.

Jak zwykle miałam coś napisać ciekawego ale wywietrzało razem z siłami witalnymi. Może jeszcze mi się przypomni.

Eh.

Brak komentarzy: