No mam. Płaczę i łkam bo znów dotarło do mnie, że oszukuję samą siebie. Będę mieć wyższe wykształcenie, sprzedawać buty w obuwniczym i nigdy nie wyjdę za mąż bo mój ojciec będzie bał się zmian i tego, że jego przyszły zięć nie zrozumie jego pojebanej choroby. Więc nadal będę zapierdalać jak wół i uśmiechać się, że taka szczęśliwa jestem i że tak się poświęcam i taaaaaaaak mi z tym dobrze.
Eh. Do dupy to wszystko. Jak wracam z roboty i widzę drzwi mieszkania do niedobrze mi się robi. Bo znów ten pieprzony kołowrotek.
Bolero stało się nieznośne. Wracam do Toccaty i Fugi.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz