Jestem chora. Rano nie mogłam przełykać ale poszłam do pracy. Septolete nie pomogło, więc po rozpakowaniu i rozłożeniu do kartonów 16 wzorów tureckich klapków rozmiarówka 36-40x2 spytałam czy mogę wyjść do lekarza. Miasteczko malutkie, kolejki nie było. Załatwiłam wszystko w 40 minut łącznie z apteką i sklepem spożywczym. Dostałam Amoxycyklinę i Sebidin. Dodatkowo zaopatrzyłam się w ibuprofen 400mg i porządne krople do nosa. Wróciłam do pracy i poszłam na magazyn dokończyć zaplanowane działania, tzn. rozpakowanie, posortowanie i rozłożenie do kartonów halówek rozmiarówka 36-50x2 (przy czym w sumie wszystkich par było ok. 100). Warto wspomnieć, że dziś nie było szefa tylko szefowa i jej córka (lat 20), która dużo mówiła ale niestety mało pracowała. Ciągle marudziła i stwarzała sobie jakieś problemy, czym wkurzała szefową (czyli własną matkę) no i trzeba było chodzić na paluszkach bo szefowa bywa baaaardzo nerwowa.
Zakupy po wyjściu z pracy załatwiłam w 50 zamiast w 20 minut (ogólne osłabienie), w domu uprałam i umyłam sobie włosy (nie wiem jakim cudem). Zaczęła boleć mnie lewa strona gardła i płuca. Wzięłam druga dawkę antybiotyku i już ledwo siedzę. Jutro znów do pracy. nie wiem jak ja dam radę.
P zdał dziś egzamin na nauczyciela kontraktowego. Jestem z niego bardzo dumna.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



1 komentarz:
No to gratulacje dla kontraktowego P. od dyplpmowanej F.
:)
Prześlij komentarz