piątek, 25 lipca 2008

Od rana nie pada. Przesiąknięta wodą ziemia paruje. Skwar niemiłosierny. Siedzę w sklepie sącząc kawę i planuję co ze sobą zabrac nad jezioro. Nadal brakuje mi kasy... Shit

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Padało, to wszyscy zrzędzili. Po jednym dniu upałów gremialnie tęsknimy do poprzednich temperatur. Aczkolwiek nad planowanym jeziorkiem , podejrzewam, nie będzie Ci to przeszkadzać.;)
A tak w ogóle to kiedy te wyczekiwane dni spokoju od butów i pań-o-spoconych-nogach?