Jestem wściekła. Z planowych 20 godzin, które miałam przeprowadzić sama zostało 5. Nie mogę przerobić "Dziadów". Gramatyka i kilka wierszy (wybranych przez opiekunkę) - to wszystko. Kuźwa. Zaraz mnie szlag trafi.
Gdy wróciłam ojciec był w rozsypce. Zajął się swoimi kompaktami ale coś mu przestało wychodzić i musiałam go ratować. Udało się. Pewnie za chwilę znów przybiegnie z nowym problemem. I znów będę jadła zimny ryż, na który się przerzuciłam.
Czekam na powrót P.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz