Trochę się zapuściłam... W sobotę nie było literatury, więc moje choroby morskie do niczego się nie przysłużyły:/
Przeżywam moje napady obżarstwa, jestem zaniepokojona:(
P ma dziś radę pedagogiczną, o czym poinformował mnie dopiero dziś. Siedzę więc przy kompie i zaspokajam głód bułkami z prasowaną golonką i sosem czosnkowym. Wszystko zapijam odchudzającą herbatką, która pozwoliła mi wyjść kiedyś z makaronowego uzależnienia (to nie żart). Herbatkę zagryzę czekoladą Alpen Gold - biała z moccą.
Następnie wezmę się za przygotowanie kart pracy na piątkowe lekcje.
Eh.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



1 komentarz:
Ciekawe połączenia smakowe ;) Też stosuję zbliżoną metodę "jeść, żeby nie robić" Grunt to walczyć jak najdłużej:)
Prześlij komentarz