poniedziałek, 21 kwietnia 2008

Trochę się zapuściłam... W sobotę nie było literatury, więc moje choroby morskie do niczego się nie przysłużyły:/
Przeżywam moje napady obżarstwa, jestem zaniepokojona:(

P ma dziś radę pedagogiczną, o czym poinformował mnie dopiero dziś. Siedzę więc przy kompie i zaspokajam głód bułkami z prasowaną golonką i sosem czosnkowym. Wszystko zapijam odchudzającą herbatką, która pozwoliła mi wyjść kiedyś z makaronowego uzależnienia (to nie żart). Herbatkę zagryzę czekoladą Alpen Gold - biała z moccą.
Następnie wezmę się za przygotowanie kart pracy na piątkowe lekcje.
Eh.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Ciekawe połączenia smakowe ;) Też stosuję zbliżoną metodę "jeść, żeby nie robić" Grunt to walczyć jak najdłużej:)