środa, 23 kwietnia 2008

Obudziłam się w południe, oderwana od dziwnych snów dzwonkiem telefonu komórkowego. Nie był to budzik. Nie ustawiłam go. Dzwonił P. Dziś już po pracy.
Zwlokłam się obolała z wystających sprężyn. Nakarmiłam kota, ojca i z kubkiem kawy siadłam do kompa. Poprawiłam i wydrukowałam wzór karty pracy na piątek.
I przyszła mi do głowy myśl, że gdybym miałam trochę więcej pomyślunku to mogłabym publikować te cholerne konspekty i karty pracy gdzieś w necie. Ale nie wiem jak się do tego zabrać.

Ciągle myślę o jedzeniu i żadna światła myśl ani refleksja nie zaprząta teraz mojej głowy, więc nie napiszę dziś nic głębokiego ani inteligentnego. Myślę, że to nawet ok, bo ileż można czytać wywody egzystencjonalne...?

Brak komentarzy: