Obudziłam się w południe, oderwana od dziwnych snów dzwonkiem telefonu komórkowego. Nie był to budzik. Nie ustawiłam go. Dzwonił P. Dziś już po pracy.
Zwlokłam się obolała z wystających sprężyn. Nakarmiłam kota, ojca i z kubkiem kawy siadłam do kompa. Poprawiłam i wydrukowałam wzór karty pracy na piątek.
I przyszła mi do głowy myśl, że gdybym miałam trochę więcej pomyślunku to mogłabym publikować te cholerne konspekty i karty pracy gdzieś w necie. Ale nie wiem jak się do tego zabrać.
Ciągle myślę o jedzeniu i żadna światła myśl ani refleksja nie zaprząta teraz mojej głowy, więc nie napiszę dziś nic głębokiego ani inteligentnego. Myślę, że to nawet ok, bo ileż można czytać wywody egzystencjonalne...?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz